Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

Travelmarketing.pl | 18 stycznia 2018

Scroll to top

Top

0 Komentarzy

Touroperatorzy na wojnie z agentami internetowymi

Touroperatorzy na wojnie z agentami internetowymi
Katarzyna Łuczak

Rok 2012 na długo zapisze się w pamięci tak klientów, jak przede wszystkim agentów turystycznych. Choć klienci już zapewne powoli zapominają o upadłościach kilkunastu touroperatorów, do agentów – szczególnie tych internetowych, sprzedających wycieczki biur podróży online – dopiero dociera waga zmian zapoczątkowanych 2 lata temu.

Rynek usług turystycznych w Polsce przez lata nękany był nadpodażą oferty, duża liczba touroperatorów w połączeniu z minimalnymi barierami wejścia na rynek dla kolejnych zainteresowanych organizacją wypoczynku w Egipcie, Tunezji czy Turcji, powodowała ostrą wojnę cenową, której zwycięzcą – tylko pozornie i na krótką metę – był klient. Do czasu. Wycieczki do Tunezji za 700 zł/os., Egipt od 1100 zł/os., Turcja za 700 zł/os., Cypr… od 399 zł/os. były powszechnie dostępne i mimo ostrzeżeń przed potencjalnymi upadłościami touroperatorów sprzedających takie oferty – cieszyły się ogromną popularnością klientów spragnionych wczasów za granicą. Do roku 2012.

Upadłość wielu znanych touroperatorów, którzy bądź nie wytrzymali konkurencji cenowej, bądź utracili zaplecze finansowe swoich zagranicznych właścicieli, spowodowała, że rynek touroperatorów… odetchnął z ulgą. Dumpingowe ceny odeszły do lamusa, rentowność skoczyła wielokrotnie, przychody największych biur z miesiąca na miesiąc biją kolejne rekordy. Touroperatorzy, którzy przez lata tułali się w środku stawki i najczęściej dokładali miliony do biznesu, dziś wyznaczają trendy tego rynku – Rainbow Tours, TUI, Itaka. Pierwsze reklamy telewizyjne polskiego touroperatora – Triady – pojawiły się ok. 2005 roku i wywołały zachwyt klientów i zazdrość konkurencji.

Budżet liczył zaledwie kilka milionów złotych. Dziś budżet reklamowy tylko największych touroperatorów szacowany jest przez Instytut Monitorowania Mediów na ponad 60 mln zł. A nieodkryty przez lata internet króluje w mediaplanach nawet średniej wielkości organizatorów, spychając strony wielu internetowych agentów turystycznych na coraz niższe miejsca w wynikach wyszukiwania; licytując opłaty CPC dysponują budżetami przynajmniej o rząd wielkości większymi niż którykolwiek z ich e-agentów.

Rynek sprzedaży usług turystycznych jeszcze nigdy w Polsce nie był świadkiem tak szybkich zmian dokonywanych przez tak niewielu, a które wpływają na tak wielu innych jego uczestników.

W efekcie większość agentów internetowych zakończyła lub wyraźnie ograniczyła już działalność a rozbudowa przez największych touroperatorów własnych kanałów sprzedaży i rosnąca rozpoznawalność ich marek, sprawia, że już niemal 60% oferty sprzedają oni przez własne biura stacjonarne i strony internetowe.

Gdzie upatrywać szansy na odmienionym rynku? Pytanie pozostaje nadal otwarte. Wszelkie działania agencyjnych serwisów turystycznych zostały już skopiowane touroperatorów rozpychających się w Internecie. Poprawa funkcjonalności serwisów? Już to zrobili i pracują nad ich dalszą rozbudową. Opinie turystów i zdjęcia? Wykorzystali adresy mailowe klientów, tak bez zastanowienia dopisywane do każdej rezerwacji przez wiele lat przez tysiące stacjonarnych agentów, i w ciągu kilku miesięcy zgromadzili setki tysięcy opinii o hotelach i wycieczkach, którymi rzadko może się pochwalić nawet najpopularniejszy serwis turystyczny.

Konsolidacja branży agentów turystycznych? Jej konieczność wydaje się oczywista, niestety nadal mało realna. Wszelkie dotychczasowe próby kończyły się na deklaracjach zajętych walką o przetrwanie agentów lub gromadziły nie więcej niż kilkaset podmiotów. Za mało, by realnie wpływać na kształtowanie warunków współpracy na linii agent – touroperator, tak jak to ma miejsce np. w Niemczech.

Jedno jest pewne – rynek sprzedaży usług turystycznych jeszcze nigdy w Polsce nie był świadkiem tak szybkich zmian dokonywanych przez tak niewielu, a które wpływają na tak wielu innych jego uczestników. Czy z korzyścią dla klienta? A czy oligopol tworzy się w trosce o dobro klienta czy własne wyniki?

fot. pixabay.com, license: CC0 Public Domain

Katarzyna Łuczak

– jest absolwentką Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. Doświadczenie zawodowe zdobywała głównie za granicą pracując w działach marketingu sektora F&B. Właścicielka Travelzone.pl, ustala kierunki rozwoju, niechętnie angażując się w bieżącą działalność.

Dodaj komentarz