Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

Travelmarketing.pl | 12 grudnia 2018

Scroll to top

Top

0 Komentarzy

Sytuacja polityczna na Ukrainie i jej konsekwencje dla branży

Sytuacja polityczna na Ukrainie i jej konsekwencje dla branży
Adam Nankiewicz

Konsekwencje dla polskiej turystyki masowej w odniesieniu do sytuacji, która rozwija się niezwykle dynamicznie na Krymie, będą niewątpliwe brzemienne
w skutkach finansowych. Na tę chwilę trudno oszacować jakie dokładnie będą to straty.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych 8 marca br. apelowało do polskich obywateli o powstrzymanie się od wyjazdów na Ukrainę, jeżeli podróż nie jest konieczna. Większość touroperatorów jeszcze przed komunikatem MSZ wstrzymała sprzedaż wyjazdów na Ukrainę do lipca z możliwością przedłużenia na kolejne miesiące.

Szacunki co do dotychczasowych przyjazdów w 2013 roku na Krym oscylują na poziomie 5-6 mln turystów z całego świata, a samą branżę turystyczną w tym rejonie szacuje się na poziomie 5 mld dolarów. Niektóre źródła podają również, że turyści wydają rok rocznie na Krymie około 250 mld dolarów. To tyko garść niemałych przecież kwot, które w tym roku nie trafią do budżetu Krymu oraz tamtejszej szeroko pojętej branży turystycznej.

W zasadzie można liczyć na to, iż w połowie sezonu sytuacja może się ustabilizować. Branża turystyczna chciałaby wrócić jak najszybciej do sprzedaży miejsc, tylko czy hotelarze będą w stanie przygotować specjalną ofertę na tę okoliczność? Zapewne turyści będą pełni wątpliwości z powodu konfliktu na Krymie. Kampania społeczna która toczy się w serwisie Facebook pt. „Wspieram Ukraińców. Jeżdżę na Ukrainę” jest oczywiście godna pochwały, ale ma mały zasięg i jest skierowana raczej do turystów indywidualnych. I  mowa tutaj jedynie o wyjazdach na Kresy.

Obecny premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk ma świadomość o spadku dochodów z branży turystycznej i zapewnia, że będzie robił wszystko aby jeszcze w tym sezonie turystycznym sytuacja była na tyle stabilna by mogli przyjeżdżać turyści.

Oczywistym jest, że ruch turystyczny należy skierować zatem na inne tory. Polacy często podróżowali na Ukrainę ze względów sentymentalnych oraz historycznych i oczywiście na Krym – w celach czysto wypoczynkowych. Trudno będzie im zaproponować coś w zamian, najbliższym kierunkiem na podróż historyczno-sentymentalną jest Białoruś, jednak najwięksi polscy touroperatorzy nie są na to gotowi (co więcej Białoruś nie może zaproponować wypoczynku nad morzem.)

Być może jest to szansa dla małych i średnich organizatorów, do których przyjdą klienci szukający wyjazdów do naszych najbliższych sąsiadów – trzymam za to kciuki!

Na pewno część turystów, którzy lubują się w klimatach wschodnich przeniesie się do Gruzji (już przecież i tak mocno obleganej) lub do Armenii, rzadziej raczej do najbardziej turystycznych rejonów Rosji – Petersburga, Moskwy oraz nad Bajkał – ponieważ są to kierunki dużo droższe niż rejony Kaukazu.

Adam Nankiewicz - jest absolwentem filologii rosyjskiej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Ukończył także Studium Menedżerów Turystyki w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej. Prowadzi firmę zajmującą się marketingiem turystycznym nankiewicz.info (www.nankiewicz.info).

Dodaj komentarz