Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

Travelmarketing.pl | 21 sierpnia 2017

Scroll to top

Top

0 Komentarzy

Miasto z kropką, czyli kto zyska na nowych domenach?

Miasto z kropką, czyli kto zyska na nowych domenach?
Maciej Kurek

Ponad 50 miast i regionów z całego świata ubiega się o stworzenie własnych domen internetowych. Czy adresy zakończone .zurich, .boston lub .amsterdam będą takim samym narzędziem promocji jak strony www kilkanaście lat temu?

Zmiana w systemie domen internetowych powoli staje się faktem. Już dziś w sieci działa końcówka .xxx, przeznaczona dla stron zawierających pornografię. Adresy internetowe zakończone rozszerzeniami .audi, .microsoft czy .book to kwestia nieodległej przyszłości. Właśnie trwa weryfikacja wniosków o utworzenie nowych domen internetowych, a wśród wnioskodawców nie brakuje miast i regionów, dobrze znanych na turystycznej mapie świata.

Nowe domeny nie dla polskich miast

Możliwe, że już wkrótce, chcąc sprawdzić godziny otwarcia najsłynniejszego muzeum Francji, w przeglądarce wpiszemy po prostu louvre.paris. Trasę metra w stolicy Wielkiej Brytanii poznamy na stronie transport.london, a przewodnik po rzymskich restauracjach znajdziemy na restaurants.rome.

Poza tymi trzema stolicami własne domeny internetowe chcą mieć Barcelona, Helsinki, Berlin, Hamburg czy Miami. W sumie ponad 50 miast lub regionów. Władze każdego z nich złożyły wniosek do ICANN (instytucji zarządzającej systemem domen internetowych) i zawarły porozumienia z firmami, które są w stanie zapewnić działanie rejestru domeny od strony technicznej.

domeny miast

Wśród wnioskodawców nie znajdziemy żadnego polskiego miasta. Nic dziwnego. Samo złożenie aplikacji to wydatek 185 tysięcy dolarów. Do tego dochodzą koszty stworzenia i utrzymania całego systemu po uruchomieniu rozszerzenia, co nie jest łatwe. ICANN wymaga bowiem, by administratorzy nowych końcówek spełniali rygorystyczne wymagania. Muszą zagwarantować, że domena (a wraz z nią wszystkie zarejestrowane adresy) nagle nie zniknie z sieci.

Krótko mówiąc, utrzymanie i zarządzanie własną końcówką nie jest łatwe ani tanie. Z tego powodu do programu ICANN przystąpiły głównie koncerny technologiczne. O ile łatwo wytłumaczyć po co firmie Google domena .youtube, o tyle można się zastanawiać po co własna końcówka Moskwie czy Sztokholmowi.

Po co miastu własna domena?

Głównym argumentem zwolenników nowych końcówek jest ułatwienie nawigacji w internecie. Dziś chcąc poznać możliwości nowego Fiata Doblò trzeba wejść na stronę www.fiat.pl/samochody-osobowe/doblo. Po wprowadzeniu domeny .fiat adres ten mógłby wyglądać tak: doblo.fiat.

To samo dotyczy miast. Kontrola nad rejestrem daje władzom miasta możliwość rejestrowania łatwych do zapamiętania adresów dla kluczowych instytucji miejskich i organizacji publicznych. Przykładowo, strona burmistrza Nowego Jorku mogłaby działać pod domeną mayor.nyc i służyć kolejnym osobom wybieranym na to stanowisko.

Nowe końcówki mogą być ułatwieniem dla turystów (np. visit.hamburg, info.amsterdam) oraz szansą dla biznesu. Lokalne firmy będą mogły rejestrować adresy jednoznacznie wskazujące na miejsce ich działalności. Duże przedsiębiorstwa mogą odsyłać w ten sposób do stron swoich oddziałów (np. hertz.berlin, hertz.stockholm, hertz.moscow itd.).

Zwolennicy nowych domen mówią o ich znaczeniu wizerunkowym. Własna końcówka ma być dla miasta tym, czym w latach 90. była strona internetowa czyli dowodem na nowoczesność i nadążanie za zmieniającą się technologią. Do tego dochodzi kolejny aspekt – pieniądze. Zarządzając domeną miasto ma prawo ustalać własne stawki rejestracji i odnowienia adresów internetowych. Wzorem innych rejestrów może również sprzedawać najbardziej atrakcyjne adresy na specjalnych aukcjach. Wtedy dylemat komu przyznać domenę pizza.rome rozwiąże się sam.

Czy internauci to kupią?

Atrakcyjne nazwy można sprzedać na licytacji. Te najbardziej oczywiste przyznać odpowiednim podmiotom (louvre.paris, fc.barcelona). Nie obędzie się jednak bez sporów, z którymi również muszą poradzić sobie miasta administrujące rozszerzeniem. Kto będzie miał prawo do domeny braun.berlin? Lokalny przedsiębiorca o tym nazwisku czy Procter & Gamble, właściciel marki?

Przeszkodą dla kariery domen z nazwami miasto mogą okazać się przyzwyczajenia internautów, budowane przez kilkanaście ostatnich lat. Dla mieszkańców wielu krajów zachodnich domyślną końcówką jest .com, dla nas – .pl. To powoduje, że wszelkie domenowe nowości przyjmują się z trudem. Polscy internauci mogą rejestrować adresy zakończone nazwami miast lub regionów: .katowice.pl, .opole.pl, .mazury.pl i in. Mimo to stanowią one zaledwie około 10% wszystkich polskich adresów, a dominującą pozycję zajmuje końcówka .pl (blisko 70% wszystkich rejestracji).

Znaczenie nowych domen może również osłabić firma Google, która wciąż rozwija swój główny produkt. Już dziś wpisując takie hasła jak sklep obuwniczy, hotel czy serwis samochodowy w wynikach wyszukiwania zobaczymy mapę z zaznaczoną lokalizacją najbliższych punktów usługowych. Nie potrzebujemy domeny z nazwą miasta, by wiedzieć że dany sklep z butami znajduje się w naszej miejscowości.

wyszukiwarka serwis

Czy zatem domeny z nazwami najbardziej znanych miast się przyjmą? Wciąż jest za wcześnie, by odpowiedzieć na to pytanie. Program wdrażania przez ICANN nowych domen jest największą zmianą w systemie domen internetowych od momentu jego powstania w 1983 r. Zwolennicy zmian twierdzą, że w końcu uda się uporządkować adresy internetowe. Przeciwnicy są zdania, że na wprowadzeniu nowych domen skorzysta tylko ICANN i firmy, które posiadając atrakcyjne rozszerzenia będą na nich zarabiać. O tym kto ma rację zaczniemy przekonywać się już w przyszłym roku.

Maciej Kurek - Specjalista ds. Public Relations, absolwent socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od trzech lat związany z Grupą Adweb, gdzie pracuje dla marki 2BE.PL, zajmującej się rejestracją domen internetowych oraz świadczeniem usług hostingowych. Prywatnie rowerzysta i działacz stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów.

Dodaj komentarz